- Wybacz , ale ty też powinnaś uważać - wyciągnął rękę w moim kierunku .
- Daruj sobie - szybko wstałam -ej zaraz - spojrzałam na najwyraźniej drzwi jego mieszkania . - nie wiedziałam że tu mieszkasz .
- Może dla tego że rano wychodzę do pracy , a wracam wieczorem ? - zaśmiał się - jutro będę po garnitur - rzucił na odchodne i zaraz zniknął za filarem wieżowca .
- palant - szepnęłam cicho i przekręciłam zamek , aby wejść do mojego cichego zakątka . Rzuciłam klucz na drewniany stoliczek i skierowałam się w stronę łazienki . Wzięłam długą kąpiel z aromatem zielonego jabłka po męczącym dniu . Owinęłam mokre ciało ręcznikiem , przeczyściłam twarz mleczkiem do demakijażu , przebrałam piżamę i usiadłam na miękkiej kanapie po drodze włączając telewizor .
Wyszedłem z bloku , jak najszybciej mogłem . Wsiadłem w samochód i ruszyłem prosto pod dom Lewandowskiego . Zapukałem mocno i po chwili sam , wszedłem do mieszkania .
- Robert ! - krzyknąłem - Gdzie ty do cholery jesteś ?!
Usiadłem na ogromnej kanapie , kiedy nagle przed moimi oczami ukazała się urocza przyszła Lewandowska . Była owinięta tylko ręcznikiem . Odprowadziłem wzrokiem jej jeszcze wilgotne ciało i ujrzałem tylko jak znika w progu kuchni . Zaraz za nią wyszedł mój kumpel zakładający po drodze koszulkę i buty . Wstałem przeciągając się .
- Stary , ty na pewno chcesz sie żenić ? - wziąłem duży łyk kawy .
- No chyba tak - spojrzał się na filiżankę - przecież sam widziałeś jaka ona jest . W dodatku ten charakter .
- No tak , jest piękną kobietą .- uśmiechnąłem się - a jeżeli jesteśmy już przy temacie kobiet , to ostatnio poznałem jedną .
- Tak ? - zaciekawił sie - jaka jest ?
- Nie wiem Lewy , do cholery nie wiem .- uderzyłem lekko pięścią w stół - znam ją w sumie tylko z widzenia . Ale jest idealna . Na razie jest kobietą od mojego garnituru , ale zobaczysz . Niedługo będzie matką moich dzieci .
Przetarłam rękoma zaspane oczy , spojrzałam na zegar , który wskazywał godzinę 7 : 00 . Miałam 2 godziny do pracy , więc powoli zmierzałam w kierunku łazienki . Wyprostowałam włosy , zrobiłam makijaż a na koniec ubrałam gotowy zestaw ciuszków . Umyłam jeszcze tylko zęby , wzięłam torbę i wyszłam z mieszkania . Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę starbucksa . Zamówiłam 2 kawy i pojechałam prosto pod miejsce pracy .
- Jestem ! - krzyknęłam kładąc ciepły napój na stole . - Witaj Amber .
- Witaj Acacia - Dziewczyna uśmiechnęła sie promienie - za pół godziny powinien być tu Marco .
- Wiesz - zwinnie przewróciłam kartkę gazety VOGUE - Ten facet mieszka w tym samym bolku , co ja .
- Ooo, to chyba dobrze co ?
- Wczoraj dostałam od niego drzwiami - zamknęłam czasopismo - no trudno , zabierzmy się do roboty . Masz przygotowany ten garnitur ?
- Tak , tak . Leży tam - wskazała palcem na czarny pokrowiec - Acacia ?
- Tak Amber ? - Wbiłam igłę w kawałek materiału .
- Mam spotkanie z nową klientką . Czy mogła bym cię tutaj dziś zostawić samą ? - uśmiechnęła się przepraszająco .
- Oczywiście . - sięgnęłam po nożyczki - ale po spotkaniu , robisz sobie dziś wolne .
- Naprawdę ? - była zdziwiona - Dziękuję - ucałowała mój policzek - No to na razie !
- Leć już wariatko - przecięłam wystającą nitkę chichocząc .
Czas leciał szybko . Kończę już sukienkę na wystawę . Ale , gdzie jest do cholery on ?
- Czy mogę już zabrać mój garnitur sąsiadko - szepnął blondyn stojąc za mną .
Podskoczyłam lekko , gdyż nie słyszałam by ktoś wchodził . Otrząsnęłam się i skierowałam wzrok na fotel , na którym była rzecz już mojego klienta .
- Jasne - podeszłam do pokrowca , chwyciłam i podałam Reusowi , bo tak miał na nazwisko . Chyba .
Kiedy miał juz wychodzić , odwrócił sie i zadał dość dziwne pytanie .
- Hej Acacia . Poszłabyś ze mną na ślub Roberta Lewandowskiego - uśmiechnął się , jak gdyby nigdy nic .
- Marco , nie wiem od kiedy przeszliśmy na Ty , i proszę cię - popatrzałam na blondyna - nie żartuj sobie ze mnie .
- Ja nie żartuję - mówił dalej - chce po prostu , żeby wszyscy zazdrościli mi partnerki .
- Oj Reus , Reus - zaśmiałam się - dobrze pójdę . To kiedy , gdzie , która godzina ?
- Wpadnę dziś do ciebie , dobrze ? - przybliżył się do mojego ciała o 2 lub trzy centymetry .
- Niech będzie - odepchnęłam go lekko - ale teraz już spadaj - wytknęłam mu język .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz